Myśl na dzisiaj

Z listu do syna

"Kochany Mateuszku,

kiedy byłeś mały i chorowałeś, chodziliśmy z Tobą do najlepszych specjalistów, żeby jak najszybciej Ci pomóc. Teraz też chcemy się dowiedzieć, jak najwięcej o tej strasznej chorobie, jaką jest narkomania.(...) Nasza miłość do Ciebie nigdy się nie skończy. Tylko teraz zaczęliśmy ją wyrażać w inny sposób, bo sytuacja, w której się znaleźliśmy jest dla nas wszystkich nietypowa."

Miłość do mojego Syna, potrzeba pomocy sobie i chęć pomocy innym rodzicom sprawiły, że powstała ta strona.

Wierzę w siłę i moc Miłości, która trwa nawet wtedy, kiedy inni zarzucają nam okrucieństwo i bezduszność. Miłości, która jest większa niż wiara i nadzieja i nigdy nie gaśnie.

Moim gościom ofiarowuję akceptację i zrozumienie dla uczuć, jakich doświadczają będąc rodzicami narkomana. Jestem mamą dwudziestoczteroletniego chłopaka. Wiem przez co przechodzą rodzice narkomana. Jak każdy rodzic przeżyłam szok, kiedy stało się jasne, że mój syn jest uzależniony. Próbowałam "pomagać" sobie zaprzeczając istnieniu choroby. Długo nie mogłam zrozumieć, dlaczego nas to spotkało? Ale powoli pogodziłam się z obecną rzeczywistością.

Nasze życie postrzegam jako drogę.
Na jednokierunkowej drodze do trzeźwości nie wolno zawracać, bo spowoduje to katastrofę! Inne, ważne drogowskazy znajdziecie na stronach, do których łącza zamieszczam.

Uwaga!

Niniejsza strona nie pełni roli terapeutycznej,

a żadne forum nie stanowi grupy wsparcia i nie zastępuje terapii.